91. Wieża milczenia - Remigiusz Mróz

9 komentarzy

Autor: Remigiusz Mróz 
Tytuł: Wieża milczenia 
Wydawnictwo: Dragon
Liczba stron: 367


Cześć!
Recenzja miała być wczoraj, ale niestety mi się nie udało, dlatego zapraszam Was dzisiaj. Teraz opiszę Wam debiut Remigiusza Mroza, a późnym wieczorem może dodam coś dla mnie ważnego? Czekajcie! 

Trochę czytam. Polega to na składaniu liter w słowa, a potem w zdania. Wymaga to pewnej zdolności percepcji, ale myślę, że dałbyś radę.

Wyrzucony z pracy wykładowca uniwersytecki Scott Winton postanawia wyjaśnić zagadkowe morderstwo swojej ukochanej, która zginęła, wracając w nocy do domu.  Niedługo potem dochodzi do kolejnych zabójstw oraz zamachu na życie znanego polityka. Pozornie tych spraw nic nie łączy, jednak z czasem okazuje się,  że istnieją między nimi powiązania, chociaż niezwykle trudne do udowodnienia.
Drobiazgowe i skomplikowane śledztwo  w którym biorą udział policjanci, Scott Winton i agenci FBI, nabiera zawrotnego tempa, gdy akcja przenosi się ze Stanów Zjednoczonych do Singapuru.

"Wieża milczenia" to moja druga przeczytana książką Mroza. Pierwszą był "Hashtag", o którym kiedyś Wam opowiem. Teraz mogę jedynie wspomnieć, że debiut autora spodobał mi się bardziej. O książce tej słyszałam różne opinie i jakoś nie miałam okazji wyrobić sobie własnego zdania. Pewnego razu napisało do mnie wydawnictwo z propozycją zrecenzowania właśnie tej książki. Oczywiście zgodziłam się. Była to dobra wymówka, żeby w końcu poznać tą sławną powieść.

"-Wiesz że pracoholizm mi nie grozi. Mam czarny pas w prokrastynacji.
 - W czym?
 - W sztuce opieprzania się."


Książkę zaczęłam czytać wieczorem i nawet nie wiecie jak się wciągnęłam. "Wieża milczenia" swoim klimatem przypomina mi mój ukochany serial "Castle". Humor, otoczenie, bohaterowie... To było to, czego potrzebowałam. Koc, herbatka i świetna książka. Kreacje postaci w tej książce są wręcz doskonałe. Zadziorne, zabawne, twarde, mądre... Trudno ich nie pokochać, mimo ogromnej liczby wad.

Scott podbił moje serce, ale przyznam się Wam, że nie od razu. Z początku myślałam, że to nadęty mądrala, który chce się bawić w bohatera, ale po pierwszym spotkaniu z Evelyn wszystko się zmieniło. Dostrzegłam w nim człowieka. Wrażliwca, który udaje silnego. To tylko pozory. Tak naprawdę Winton jest kochającym mężczyzną o nieco specyficznym poczuciu humoru. Duet Ev i Scotta jest jednym z lepszych o jakim czytałam. To dokładnie to samo wrażenie, jak w serialu "Castle", naprawdę. Wszystkie sytuacje, zabawne wydarzenia, dialogi kojarzyły mi się właśnie z tym serialowym światem.

"Pomoc w formie gotowej daniny,otrzymanej za darmo,bez jakiegokolwiek nakładu pracy, zabija w człowieku ducha przedsiębiorczości..."

Akcja występująca w książce przyciągnęła mnie do siebie. Był tylko jeden moment, gdzie nieco zwolniła, ale dało się przeżyć. Historia, którą wymyślił Mróz nie jest oryginalna, czy niepowtarzalna, ale zdecydowanie czuć tutaj amerykański klimat. Czytałam wiele opinii, w których ludzie mówili, że gdyby nie wiedzieli, kto napisał tę książkę pomyśleliby, że to ktoś z zachodu. Ja się z tymi osobami zdecydowanie zgadzam. Miałam podobnie. Nawet nie sądziłam, że debiut, nawet Remigiusza Mroza może być tak dobry. Podobało mi się tutaj prawie wszystko. Mówię prawię, ponieważ ta książka dała mi niedosyt. Pytania pozostawione bez odpowiedzi totalnie mnie zdenerwowały. Tyle niezamkniętych sytuacji zdecydowanie powinno doczekać się kontynuacji. Nie wiem, czy autor pisząc "Wieże milczenia" myślał o dalszej części, ale jeśli takowa miałaby powstać w przyszłości zdecydowanie jestem na TAK.

"Badał cię ktoś kiedyś psychiatrycznie?
 Wielu próbowało, nikt nie przeżył - odparł bez zastanowienia Scott."


Wydanie, które otrzymałam od Wydawnictwa Dragon zachwyciło mnie. Mroczna okładka, która moim zdaniem pasuje do treści. Połączenie kolorów daje wspaniały efekt tajemniczości. Książka zwraca na siebie uwagę, a to chyba bardzo ważne. Jedynym minusem jest to, że okładka strasznie się palcuje. Zostają odciski, ale pod odpowiednim kątem nawet tego nie widać. Wydawnictwo zrobiło tutaj kawał dobrej roboty. Bardzo się cieszę, że książkę tę mogę położyć sobie na półce, ponieważ naprawdę mi się podoba.

"Pożytek z ciebie nie większy niż z worka ziemniaków. A może nawet mniejszy, bo cały czas mielesz ozorem i trzeba tego słuchać."

Podsumowując uważam, że debiut ten jest świetny! Nie obyło się bez małych potknięć, ale zdarza się to każdemu. Nie były to rzeczy, które bardzo rzucały mi się w oczy. Książka pokazuje przygodę, która chwilami jest zabawna, straszna, zapierająca krew w żyłach. Jeśli lubicie kryminały w amerykańskim stylu to ta powieść jest zdecydowanie dla Was. Nie zawiedziecie się. Teraz już wiem, że pióro Remigiusza Mroza jest dla mnie odpowiednie, więc na pewno nie zakończę podróży z tym autorem. Nie wiem jeszcze, co przeczytam jako następne, ale obiecuję, że jak już się dowiem to dam Wam znać.

Ocena książki: 9/10


Buziaki, Oliwia ;)

Za możliwość poznania tej pozycji bardzo Dziękuję! 

9 komentarzy :

  1. Z Mrozem to tak,że albo się uwielbia jego twórczość albo jej nie trafi.Ja należę do tej pierwszej grupy, ale Wieży nie czytałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze wiele nie czytałam. To moja druga książką Mroza, ale debiut był genialny

      Usuń
  2. O! W sumie to nigdy się nie zastanawiałam jaki tytuł jest debiutem Mroza (myślałam, że on pisze od zawsze ;) ). Jak tylko nadrobię serię z Chyłką to przeczytam i Wieże

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam. A z Chyłka mam nadzieję poznam się niebawem

      Usuń
  3. No dobra, ja nadal nie przeczytałam żadnej jego książki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Możliwe, że kiedyś nadrobię ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam. Bardzo ta książka mi się spodobała

      Usuń
  5. Remigiusz Mróz już mi się przejadł, więc raczej nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń