WYWIAD: Radosław Figura

4 komentarzy

Radosław Figura to twórca oraz główny scenarzysta serialu Magda M., od lat wymyśla najciekawsze fabuły uwielbianych przez Polki seriali (m.in. "Teraz albo nigdy", "Szpilki na Giewoncie", "Lekarze"). Dramaturg, którego sztuki grane są w Polsce, Niemczech i Australii, poeta, autor tekstów piosenek.
Prywatnie miłośnik tajskich plaż, jazzu i szkockiej whisky. A przede wszystkim szczęśliwy opiekun angielskiego springer spaniela Frodo. 


Dzień dobry. 
Jesteś scenarzystą, a od niedawna również pisarzem. Od kiedy piszesz?
Dzień dobry. Piszę od końca podstawówki. Najpierw były wiersze, potem krótkie opowiadania. Wreszcie dramaty. To dzięki nim przeszedłem na zawodowstwo. Moje sztuki były grane i realizowane w Teatrze TV. To przywiodło mnie do pisania seriali. A wreszcie do powieści. 

Kiedy po raz pierwszy pomyślałeś o tym, żeby opisać dalsze losy Magdy?
Zaraz po zakończeniu emisji serialu. Pomyślałem, że dobrze byłoby do niej zaglądać co 10 lat. Podzieliłem się ty, pomysłem ze stacją, ale nie zapadły żadne decyzje. Dlatego napisałem książkę. 


Twoją powieść można już zakupić. Z jakim odzewem się spotkałeś? Jesteś zaskoczony?
Oczywiście, ciszą mnie zachwyty. To są czytelnicy, którzy zrozumieli moje intencje. Podążyli za nim. I, jak twierdzą, nie żałują. A głosy krytyczne? Brałem pod uwagę, że część wielbicieli serialu będzie chciała pozostać w tamtym świecie. Że ważniejszy jest dla nich Piotr, niż Magda. Że chcą o nim nadal marzyć. W porządku. To jest jak w życiu. Masz przyjaciół na chwilę, ale masz też takich na całe życie. Z tymi na chwilę rozstajesz się, kiedy nie jest wam po drodze. Z tymi na całe życie, zostajesz niezależnie, gdzie i jak poprowadzi ich los. Ja zapraszam do dalszej drogi z Magdą. Ona jest dla mnie główną bohaterką tego świata.

Rozumiem osoby, które tęsknią za Piotrem. Ale wiem też, że to jest świat Magdy. Powróciłeś do tego świata po 10 latach. Czemu akurat teraz?
Magda zbliża się do 40stki. To równie ważna cezura w życiu, jak 30. Może nawet ważniejsza. W dodatku widzowie wciąż pytali o ciąg dalszy. Miałem trochę czasu po zakończeniu prac przy lekarzach. Nie chciałem  przegapić tej 40stki.


A jak wyglądał Twój proces wydawniczy? Było ciężko znaleźć wydawcę?
Odbyłem kilka ciekawych rozmów, z których niewiele wynikło. Kilka znanych wydawnictw nie raczyło nawet odpowiedzieć. Za to reakcja Znaku natychmiast była pozytywna. Okazało się, że trafiłem na wielbicielkę serialu. Nic by z tego nie było, gdyby materiał literacki nie został pozytywnie zweryfikowany. Potem poszło już szybko. Umowa, prace redakcyjne, korekta... Wszystko we wspaniałej, serdecznej i przyjacielskiej atmosferze.

Ciekawi mnie, jakie emocje towarzyszyły Ci podczas wydawania książki?
Takie jak przed premierą pierwszej sztuki, albo przed emisją pierwszego odcinka serialu. To jest moje dziecko, wierzę w nie, jestem pewny, że zrobiłem wszystko, co mogłem, żeby poradziło sobie w świecie. A że świat potrafi być nie tylko szczodry i urokliwy? Że bywa też podły i podstępny? Na co trafi to dziecko???  Wielka niewiadoma. Duma pomieszana z niepewnością. 


Jak zareagowali Twoi znajomi, gdy dowiedzieli się, że masz zamiar napisać książkę?
Entuzjastycznie. Miałem ogromne wsparcie bliskich, rodziny, przyjaciół.

I to jest najważniejsze.
Bohaterowie w książce są starsi o 10 lat. Było Ci łatwo ponownie wykreować postacie tak, aby nie odbiegały od pierwowzorów serialowych?
Przeciwnie, te postacie musiały odbiegać od pierwowzorów. Z powodu różnicy tych dziesięciu lat w życiorysie. To są te same postaci, ale nie takie same. Dojrzeli, widzą świat już nie tylko w różowych okularach. Bardzo chciałem, żeby ta nowa Magda M. nie była powtórzeniem tego, co już było. Dlatego Magda jest bliższa życiu. Niemniej, nie straciła swoich uroków.


Dzięki serialowi wiemy, jak wygląda większość bohaterów. A kto zagrałby Szymona oraz Marka Orlika?
To duży problem. Mamy wręcz nad urodzaj wspaniałych aktorek w każdej kategorii wiekowej. Z aktorami jest trudniej. Choć o kilku nazwiskach rozmawialiśmy z Joanną. Natomiast jeśli chodzi o typ, zgadzam się z Joanną, idealnym Orlikiem byłby Robert Downey Jr.

Haha. Wspaniały pomysł! Teraz odejdziemy od książki i skupimy się na Tobie. 
Jakie jest Twoje miejsce na ziemi? Gdzie czujesz się najlepiej?
Tam, gdzie są moi bliscy. Są miejsca, które lubię bardziej, niż inne. Ale to jest drugorzędne. Przekonałem się o tym dobitnie w zeszłe wakacje. Po raz pierwszy od lat spędziłem parę dni nad Bałtykiem. Nie lubiłem tego morza. Za zimne, za kapryśne. Pogoda nierówna. Ale pojechaliśmy na zaproszenie przyjaciół do Jastarni. I to było kilka naprawdę uroczych, fantastycznych dni. Bo nie chodzi o miejsce, tylko o ludzi. Przy okazji polubiłem Bałtyk. W tym roku robimy to znowu.


A jakie są Twoje marzenia? O czym marzy scenarzysta oraz pisarz Radosław Figura?
Żebym zdążył napisać wszystko to, co mam już wymyślone. A jest tego baaaardzo dużo. No i, żeby książki były wydawane, seriale i filmy realizowane, sztuki grane w teatrach... Żeby nie zabrakło zdrowia ani bliskim, ani mnie. I żeby Polska była krajem uśmiechniętych, pozbawionych nienawiści ludzi, którzy chętnie pomogą potrzebującym i nikogo nie będą obrzucać błotem z powodu koloru skóry, wiary, orientacji, czy kraju pochodzenia. 

Są to piękne marzenia. Oby się spełniły.
A masz może jakiś cytat, którym kierujesz się w życiu?
Od lat ten sam. To Kodeks Królestwa Tryfonii z powieści Pierre'a Louysa "Przygody Króla Pauzola": "1. Nie wyrządzaj krzywdy swojemu sąsiadowi. 2. Zrozumiawszy to dobrze, rób, co ci się podoba." Gdyby ludzie rozumnie to stosowali, nie tylko ludzkość, ale także cały świat, włącznie z naszymi młodszymi braćmi, jak o zwierzętach mawiał święty Franciszek, wszyscy bardzo by na tym zyskali.


Cytat jest. Marzenia są. A co z planami na przyszłość? Myślisz o kolejnej książce?
Już nie myślę. Zacząłem pisać. W tej chwili pracuję nad scenariuszem filmowym, scenariuszem serialu, kolejną powieścią i sztuką teatralną. Jestem nałogowym "pisaczem".

Dużo tego.
I teraz najważniejsze pytanie. Czym jest dla Ciebie miłość?
Miłość jest powietrzem. Tlenem. Tym, co Henri Bergson nazywał élan vital. Pędem życiowym, siłą, która niemrawą materię potrafi wspaniale rozruszać. Tym jest miłość. Zmusza nas do czułych i troskliwych czynów. Nie chodzi wcale o jakieś nadzwyczajne akty odwagi. Chodzi o codzienną, wzajemną uwagę i troskę. 

Bardzo dziękuję za rozmowę. Masz może coś jeszcze do powiedzenia czytelnikom?
Trzymajcie się jasnej strony ulicy. Bo tam jest siedlisko élan vital.

Jeszcze raz bardzo dziękuję Radkowi za poświęcony czas. Uważam, że jest to mądry mężczyzna i mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję, poznać tego wspaniałego człowieka osobiście. 


Buziaki, Oliwia ;)

4 komentarze :

  1. Uwielbiałam ten serial! Książkę musE koniecznie przeczytać 😀 pamiętam że kiedyś powstawało mnóstwo blogów o dalszych losach bohaterów

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam Magdę M, z przyjemnością więc poznałam autora bliżej, ciekawie poprowadzony wywiad

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki co prawda nie czytałam, ale wywiad bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bardzo ciekawa dalszych losów Magdy M., a wywiad ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń