Fotorelacja ze spotkania z Różą Musiał

2 komentarzy
Cześć!
30 czerwca miałam okazję uczestniczyć w kolejnej edycji Blog Book Meeting. Spotkałam trzy wspaniałe autorki, ale o tym opowiem Wam przy okazji innego posta. Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o ogromnym zaszczycie, jaki mnie spotkał. Dzięki Kasi z Poligonu Domowego miałam możliwość po raz pierwszy, moderować spotkanie autorskie. 


To wspaniałe wydarzenie rozpoczęło się od niespodzianki, którą dla zgromadzonych przygotowała autorka. Róża poza swoją debiutancką powieścią, przywiozła ze sobą przepyszny, lawendowy tort. Kiedy wszyscy już się najedli, przystąpiłam do ataku. Wypytałam się Róży o wszystko, co tylko wpadło mi do głowy. 


Zaczęłam od pytania o debiutancką książkę. Dowiedzieliśmy się, że lawenda to ulubiony kwiat Róży, a we Francji są piękne, fioletowe pola, dlatego tam właśnie autorka posłała swoich bohaterów na jakiś czas. Kiedy zapytałam się o pomysły, okazało się, że w głowie Róży jest mnóstwo marzeń związanych z książkami. Opowiedziała nam, że wszystkie pomysły biorą się z dnia codziennego, więc natchnienia jej nie brakuje. 


W książce dużą rolę odgrywa muzyka, więc musiałam się dowiedzieć jaka jest ulubiona piosenka Róży z "Lawendowych nut". Bohaterka spotkania z uśmiechem odpowiedziała, że wszystkie teksty, które znajdziemy na stronach książki, są w dużym stopniu powiązane z fabułą i nie potrafi wybrać konkretnej.


Książka opowiada o miłości dwójki osób, ale droga do niej nie jest usłana różami. Każdy w swoim życiu przechodzi gorsze chwile i to również znajdziemy w "Lawendowych nutach". Róża mówiąc o przesłaniu swojej książki mówiła, że nie ma konkretnej nauki płynącej z jej powieści, ale jest tam mnóstwo lekcji, które powinien dostrzec czytelnik. Uważa, że każdy znajdzie coś dla siebie. 


Lektura należy do literatury kobiecej, ale na horyzoncie dostrzega się również czytelników płci męskiej. Jak reaguje na to autorka? Róża jest bardzo zadowolona, że nie tylko kobiety czytają romanse. Jest pod wrażeniem, że istnieją tacy mężczyźni, który przeżywają losy bohaterów, potrafią uronić łzę i się do tego przyznają. 


Podczas spotkania padło pytanie o kolejną część "Lawendowych nut". Autorka definitywnie stwierdziła, że kontynuacji nie będzie. Szczerze powiedziała, że nawet nie wie co mogłoby być dalej. Ja uważam, że to dobry wybór, ponieważ zakończenie jest wystarczające i cieszę się, że tak właśnie wygląda. 


Podczas rozmowy dowiedzieliśmy się, jak wygląda praca nad książką, kto jest pierwszym czytelnikiem, jakie są plany na przyszłość i wiele więcej. Posłuchaliśmy kilka anegdotek i dowiedzieliśmy się, jak wyglądał wybór okładki do książki. Na więcej odpowiedzi zapraszam na wywiad, który ukazał się w czwartek. 


Buziaki, Oliwia ;)

Za piękne zdjęcia dziękuję Madzi z Podróż przez życie.

2 komentarze :

  1. Ciekawy post ze spotkania z autorką. Myślę, że padały trafne pytania.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :D Muszę przyznać, że trochę bałam się, jak wypadnie ten post.

      Usuń