Wyniki KONKURSU #5

3 komentarzy

Cześć!
Dzisiaj czas na wyniki konkursu.

WYNIKI


Zabawa trwała od 27.02.2019 do 24.03.2019 do godz. 23:59 - w tym czasie zgłosiło się 9 osób.

Spośród zgłoszeń wylosowałam jedną osobę na stronie Losowe.pl, który generuje szczęśliwe liczby. W przedziale 1-9 wygenerowałam szczęśliwą liczbę, do której posiadacza trafi konkursowa nagroda, tj. książka pt. "Niejawni" wraz z autografem autorki. Lista została przedstawiona poniżej i jest ona stworzona w kolejności zgłoszeń. 

Lista uczestników:

1. Małgorzata
2. Kasia
3. Izabela
4. Sabina
5. Łukasz
6. Aga
7. Marysia
8. Iwona
9. Ania

Zrzut ekranu z losowania:


Wygrała osoba, której szczęśliwa liczba to: 7 czyli Marysia

Gratuluję! 
Wiadomość zostanie wysłana jutro. Zwycięzcę proszę o odpowiedź w ciągu 3 dni - w przypadku jej braku, wylosuję inną osobę.

Dziękuję wszystkim za udział w rozdaniu i zapraszam na kolejne konkursy, które na pewno się pojawią. 😉

Buziaki, Oliwia ;)

96. Książki, przez które zginiesz - Jan Szymański

5 komentarzy

Autor: Jan Szymański
Tytuł: Książki, przez które zginiesz
Wydawnictwo: Po Godzinach
Liczba stron: 294


Hej!
Dzisiaj opowiem Wam o książce, przez którą mogłam zginąć... z nudów.

Jeśli pójdę naprzód, pójdź za mną. Jeśli przystanę, popędź mnie. Jeśli się wycofam, zabij mnie.

Niniejsza powieść kryminałem nie jest, choć trup się pojawia. A nawet kilka. Nie ma natomiast złamanego życie, rozwiedzionego gliniarza-outsidera, który w oparach whisky, wbrew manipulującym szefom, rozwiązuje kolejne tajemnicze morderstwa. Jest za to archeolog, z wciąż niezłamanym życiorysem, przemierzający ścieżki Ameryki Środkowej. Zaczyna służbowo, a kończy wręcz przeciwnie. 

Losy trojga bohaterów dążą do nieuchronnej kolizji. I tak z północy, z miasta Meksyk wyrusza na południe para z przypadku. On - młody archeolog z Polski, ona - niefrasobliwa australijska podróżniczka. W drodze do serca gwatemalskiej dżungli podsłuchują bandytów rozmawiających o bezcennym zabytku, ponoć zrabowanym z miejsca objętego klątwą. 

Jorge, włamywacza z Hondurasu, postawiono w sytuacji bez wyjścia. Wbrew swojej woli eksportowany jest na północ, by pomóc swoim prześladowcom ponownie złapać utraconą okazję nabycia pewnego manuskryptu. W oparach mgieł tropikalnego lasu będą się działy rzeczy niezwykłe, pojawią się groźne bestie i skarby dawnej cywilizacji, a na jaw wyjdą zadziwiające sekrety z przeszłości. 

Po tak ciekawym opisie, spodziewałam się naprawdę czegoś wartościowego. Tajemnica, morderstwa, archeolog, podróż. Taki klimat zdecydowanie mi odpowiada. Niestety bardzo się rozczarowałam. Klimat zupełnie mnie nie porwał, podróż nie przekonała, a poznawanie historii Jorge'a to była katorga. 

Styl autora nie przypadł mi do gustu. Niektóre niepotrzebne opisy sprawiały, że książka strasznie się dłużyła. Dodatkowo nietypowy format książki. Wydanie ładne z zewnątrz, ale bardzo kłopotliwe. Nie potrafiłam się wciągnąć i mimo małej objętości, szerokość mnie rozdrażniła. Przez to, pozycję czytało się strasznie wolno. Nie miałam pewnego rodzaju swobody. Czułam się tym bardzo przytłoczona i wręcz znudzona. 

Oczywiście każda książka ma zalety. Tutaj również kilka jest. Największą według mnie jest historia Annie i Pawła. Ich przygoda mnie zaciekawiła w pewnym stopniu. Wtedy zwracałam mniejszą uwagę na opisy, styl, całokształt. Były momenty, gdzie przepadałam, ale niestety były to tylko krótkie chwile. Łatwo się rozkojarzyłam i już nie wiedziałam o co chodzi.

Na pewno poza opisem, do książki zachęciła mnie okładka. Dość minimalistyczna, ale utrzymana w świetnych barwach, co wzbudzało we mnie zainteresowanie oraz pobudzało wyobraźnie. Wydawało mi się, że klimat idealnie dopasowuje się do tego, co lubię najbardziej. No cóż... Niestety ogromne rozczarowanie. 

W mojej recenzji dokładnie widać przewagę minusów nad plusami, ale niestety taka jest prawda. Ocena książki to nie tylko fabuła, ale również praca wydawnictwa. Tutaj spotkałam wiele rzeczy. Niepotrzebne opisy, nudną fabułę, nieodpowiedni dla mnie styl, ale również historię Annie i Pawła, która mimo wszystko w malutkiej części mnie zachwyciła. Podobne sprzeczności wywołało u mnie wydawnictwo. Z jednej strony ciekawy opis, fascynująca okładka, a z drugiej okropny format, kilka niedociągnięć, bezsensowne tytuły rozdziałów. 

Na pewno ta książka jest pełna sprzeczności, ale wydaje mi się, że dzięki temu spodoba się wielu osobom. Ja niestety do nich nie należę. Komu ją polecam? Problem w tym, że sama nie wiem. Może czytelnikom, którzy nie są wymagający, są ciekawi opisów dżungli i nie tylko? Trudno mi stwierdzić. Wydaje mi się, że łatwiej powiedzieć, komu nie polecam tej powieści. Osobom, które są niecierpliwe, nie lubią zbędnych zdań i nie tolerują zbyt szerokich książek. To zdecydowanie spowalnia czytanie. 

Ta recenzja na pewno do najlepszych nie należy, ale pamiętajmy, że to w całości moje zdanie. Każdy ma inny gust i każdy ma prawo do własnej wypowiedzi. Może są tutaj jakieś osoby, które czytały tę książkę i mają inne zdanie? Jeśli tak to z przyjemnością się z nim zapoznam. A teraz życzę Wam miłego dnia i do usłyszenia niebawem. 

Ocena książki: 4/10

Buziaki, Oliwia ;)

95. Nowe jutro - Agata Polte

4 komentarzy

Autor: Agata Polte
Tytuł: Nowe jutro
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 285


Cześć!
Dzisiaj niespodziewanie zapraszam Was w świat nastolatków.

Wczoraj zmieniło ją na zawsze. Dziś walczy o siebie. Jutro...?

Gdyby tego dnia Oliwia nie spóźniła się na autobus, nie zadzwoniłaby do taty. Gdyby tata jechał po nią sam, być może nie doszłoby do wypadku. Gdyby się nie odwrócił... Można mnożyć te "gdyby". 
Po trzech latach od wypadku Oliwia próbuje żyć normalnie. Swój czas dzieli między szkołę, spotkania z przyjaciółką i wolontariat w przedszkolu. Podczas pracy charytatywnej poznaje Mikołaja, swojego rówieśnika. Chłopak odpracowuje karę za zniszczenie mienia. Początkowa nieufność zmienia się w sympatię. I kiedy wszystko zdaje się iść w dobrym kierunku, los znowu okazuje się przewrotny. 

"Nowe jutro" to moja pierwsza książka Agaty, jaką przeczytałam, ale nie ostatnia. Debiut już na mnie czeka. Zaczęłam przygodę z twórczością młodej autorki od jej drugiej książki i nie żałuję. To co otrzymałam to dopracowana, przede wszystkim bardzo życiowa powieść, która mnie zachwyciłam.

"- Hej, nie myślałeś nad kupnem większego samochodu? Twoje ego do tego się już nie mieści.
 - Widzisz tę ciężarówkę za nami? - spytał.
 Przytaknęłam.
 - Ona przewozi moje ego."

Często borykamy się z masą problemów. Każdy ma jakieś kłopoty, o których nie chce mówić. Taką samą sytuację ma główna bohaterka Oliwia. Jej mama jest pracoholiczką, ma ojca alkoholika, który nie pamięta już, jak to wyglądało, gdy był trzeźwy. Sytuacje te oczywiście mają swoje źródło, ale to żadna wymówka. Nikt nie powinien być sam, ale również nikt nie powinien decydować o naszym życiu.

Oliwia jest uczennicą, wolontariuszką w przedszkolu, samotną osobą. Kocha swoją rodzicielkę, ale ciągły brak jej w domu robi swoje. Dziewczyna dużo przeżyła, a mimo wszystko stara się pomóc rodzinie. Cały ból i złość chowa w środku. Ma jedną przyjaciółkę, z którą spędza czas i dzieci z przedszkola, które umilają jej dni. Pewnego razu poznaje tajemniczego Mikołaja, który zmienia jej świat.

"Idealnie. Żeby mnie nienawidzić, musisz o mnie myśleć. A słyszałem, że nienawiść przyciąga tak samo jak miłość."

Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że "Nowe jutro" jest typową młodzieżówką na jeden dzień. Nic bardziej mylnego. Powieść ta jest opisem życia młodych ludzi. Opisem ich zmagań, kłopotów, problemów. Dorośli myślą, że ich życie jest ciężkie i męczące, ale czasami nawet nie wiedzą co przeżywają ich dzieci. To nie są zabawki, które nic nie czują i nie widzą. To takie same istoty, które mają uczucia, emocje i są mega wrażliwe. Czasami nasi rodzice o tym zapominają. Mniej więcej taką sytuację przedstawia nam w książce Agata Polte.


W "Nowym jutrze" znajdziemy młodzieńczą miłość, prawdziwą przyjaźń, ale również nieco trudnych tematów. Narkotyki, imprezy, kłamstwa, przemoc... Wszystko to, co pojawia się w życiu nastolatka. Okres buntu to jeden z najtrudniejszych etapów życia każdego człowieka. Konsekwencje, które nas dopadają czasami mają ogromny rozmiar. Dowiaduje się tego najlepsza przyjaciółka Oliwii. W takich sytuacjach warto mieć bliskich blisko siebie. Ludzi, którzy doradzą, przytulą, wysłuchają.

"- Nie zapominaj - szepnął. - Bo przez ciebie wariuję, ale bez ciebie przechodzę piekło."

Zapoznając się z tą książką, odczuwałam bardzo wiele emocji. Sama czasami czuję się zagubiona, odrzucona. Momentami doskonale wiem, co czuje główna bohaterka. Kreacje, które przedstawia nam Agata są takie prawdziwe. Nie widać tutaj żadnego koloryzowania, czy upiększania. Przedstawiony jest tutaj świat, który widzimy my, nastolatkowie. Dla nas problemy wyglądają inaczej i inaczej na nas wpływają.

Mówiąc o "Nowym jutrze" należy wspomnieć również o wydaniu. Wydawnictwo stworzyło książkę, którą czyta się błyskawicznie. Styl autorki to jedno, ale dopasowanie wyglądu to drugie. Mnie czcionka oraz rozmiar akapitów bardzo się spodobał. Dzięki temu nie musiałam zwracać uwagi na coś mało istotnego. Mogłam w spokoju i skupieniu oddać się całej magi historii. Mogłam przeżywać wszystkie wydarzenia w stu procentach. Okładka bardzo mi się spodobała. Ta prostota do mnie dotarła. Niby nic trudnego, ale efekt jest wspaniały. Dodatkowo kolorystyka bardzo mi odpowiada. Zupełnie kojarzy mi się z treścią lektury.

"Przecież wczoraj się skończyło, było za późno, by je zmienić. Ale mogliśmy zacząć nowe jutro."

Wiem, że Agata jest młoda osobą i już teraz jestem pod ogromnym wrażeniem. Dostaje niesamowitą, mądrą i życiową książkę. Zastanawiam się co będzie dalej. Wydaje mi się, że wraz z wiekiem, te książki będą coraz lepsze. Naprawdę jest tutaj ogromy poziom i trzymam kciuki, żeby on tylko wzrastał. Już niebawem zapoznam się z debiutem i na pewno dam znać, co o nim sądzę. Jeszcze raz gratuluję wspaniałej książki i czekam na więcej.

Ocena książki: 9,5/10


Buziaki, Oliwia ;)

Za możliwość poznania tej pozycji bardzo Dziękuję autorce!

Agata Polte

94. Serce świadomości - Eben Alexander, Karen Newell

4 komentarzy

Autor: Eben Alexander, Karen Newell
Tytuł: Serce świadomości. Podróż neurologa w świat zjawisk niewyjaśnionych
Tłumaczenie: Rafał Śmietana
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 462


Cześć!
Dzisiaj przedstawiam Wam "Serce świadomości".

"Serce świadomości" to książka, która dowodzi, że to, co niewyjaśnione, mówi więcej o rzeczywistości wokół nas, niż zwykliśmy sądzić. 

Szanowany neurochirurg, sceptyk i racjonalista, w czasie kilkudniowej śpiączki przeżył śmierć kliniczną i doświadczył życia po drugiej stronie. To wydarzenie wstrząsnęło jego światopoglądem. Był tak głęboko przekonany o autentyczności tego doznania, że postawił na szali swoją karierę naukową, aby zbadać zjawiska niewytłumaczalne i oddać sprawiedliwość tym, którzy ich doświadczyli. 

Eben Alexander naukowymi metodami bada zjawiska niewyjaśnione: od przeczuć, proroczych snów czy deja vu, które dobrze znamy, po kontakty ze zmarłymi, telepatię, doświadczenia nieba, uzdrawianie za pomocą energii, wspomnienia z minionych wcieleń czy przebłyski geniuszu. Łączy wywód naukowy ze świadectwami osób, które doświadczyły niewytłumaczalnego. 

"Wszyscy mamy obowiązek zwracać uwagę na to, dlaczego tu jesteśmy i co jest celem życia."

Po zapoznaniu się z krótkim opisem książki, stwierdziłam, że muszę poznać "Serce świadomości". Sądziłam, że znajdę tutaj opis przeżyć autora i dowiem się wielu nowych rzeczy na temat, który mnie interesuje. Niestety zawiodłam się. Znalazłam tutaj naukowe formułki, które nie do końca rozumiem. Mnóstwo fizyki kwantowej oraz nieco biologii. 

Początek był straszny. Nie wiedziałam co czytam. Nawet nie ze względu na język, ale brak wyobraźni. Nie potrafiłam sobie nic zwizualizować. Dopiero w 6 rozdziale zaczęło być lepiej. Pojawiły się tam historie wielu osób. W końcu dostałam to, czego chciałam. Opisy przeżyć były dużo lepsze. Bardzo obrazowe i wciągające. Poznanie ludzi poprzez ich doświadczenia. 

"Jeśli wykluczy się niemożliwe, to co pozostanie, choćby całkiem nieprawdopodobne, musi być prawdą."

Jestem osobą lubiącą czytać o takich sprawach, dlatego chciałam się zapoznać z "Sercem świadomości". Widząc dodatkowo piękną okładkę nie mogłam przejść koło tego obojętnie. Musiałam ją mieć. No cóż... Po ciekawym opisie i dopracowanym wydaniu dostałam mniej, niż się spodziewałam. Godziny poświęcone na zapoznanie się z tą książką, uważam za zmarnowane. Niewiele zrozumiałam z naukowych formułek. Również inne opisane rzeczy do mnie nie dotarły. Co warto docenić, to kilka świetnych cytatów. W książce tej znajdziemy masę mądrości wielu osób. Zdania sięgające nawet czasów przed naszą erą. 

Przedstawienie proroczych snów, telepatię, uzdrowienie za pomocą energii i wiele innych pojęć, które mnie ciekawią zachęcały mnie do sięgnięcia po "Serce świadomości". Myślałam, że dowiem się więcej w przystępny sposób. Niestety tak nie było. Książka pisana przez doświadczonego doktora nie była dobrym pomysłem. Jestem jeszcze raczej za młoda na takie teksty. Jest to napisane w języku, który nie do końca mi odpowiada. Ja lubię obrazy, a nie formułki. Uwielbiam wyobrażać sobie sytuacje opisane w lekturach. Tutaj takiej możliwości nie dostałam. Przez co ubolewam. 

"Jesteśmy istotami duchowymi żyjącymi w duchowym wszechświecie."

Jedną z najlepszych chwil z tą książką było zakończenie. Kiedy już wiedziałam, że to koniec, że mogę zabrać się za inna powieść. Był to cudowny moment. Bardzo doceniam piękną okładkę, wspaniałe wydanie, ale to zdecydowanie pozycja nie dla mnie. "Serce świadomości" mogłabym polecić osobą, które chcą wiedzieć więcej. Nie zrażają się do naukowego podejścia, są cierpliwi i zafascynowani takimi pojęciami jak życie, śmierć, dusza...

Ocena książki: 4,5/10

Buziaki, Oliwia ;)

Za możliwość poznania tej pozycji bardzo Dziękuję! 

WYWIAD: Agata Domagała

8 komentarzy

Agata Domagała jest człowiekiem wielu pasji - lubi dobrą literaturę oraz mocną muzykę. Uwielbia spędzać czas na łonie natury, ale tylko wtedy, kiedy światu nie doskwierają upały. Jest zapalonym graczem - raz komputerowym, raz konsolowym. Lubi strzelać do tarcz, zwiedzać stare i zapomniane miejsca i bić się na kije w lesie. Najwięcej wolnego czasu poświęca jednak na pracę nad warsztatem pisarskim, ponieważ (jak sama powtarza) pisarz uczy się przez całe życie.

Cześć, czy możesz się przedstawić?
Cześć, pewnie. Z tej strony Agata, pisarz z powołania.

Od kiedy piszesz? Były to lata szkolne, czy może późniejsze?
Zaczęłam pisać zanim przeczytałam pierwszą książkę. Książkami zainteresowałam się dopiero w piątej klasie podstawówki, natomiast pisałam już w pierwszej, kiedy tylko nauczyłam się liter. Oczywiście w dzieciństwie nie było to nic ambitnego, ale każdy ma jakieś początki. Do tej pory mam gdzieś w plikach pierwsze teksty, które pisałam na komputerze. Pierwsze, zeszytowe „dzieła” zaginęły niestety w mroku dziejów.

Od kiedy piszesz? Były to lata szkolne, czy może późniejsze? 
Zaczęłam pisać zanim przeczytałam pierwszą książkę. 

Jak wyglądały u Ciebie początki wydawnicze? Wysłałaś swój rękopis do wszystkich możliwych wydawnictw, czy może czekałaś na jakiś znak?
Wydawnictwa w Polsce to ciężki orzech do zgryzienia. Zwykle jest tak, że na odpowiedź trzeba czekać 3 – 6 miesięcy albo w ogóle się jej nie otrzymuje, bo „mamy dużo zgłoszeń i nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na wszystkie”. Słyszałam o przypadku, kiedy do dziewczyny wydawnictwo odpisało po dwóch latach, ale nie byłam w stanie tego zweryfikować. Mnie zdarzały się z kolei sytuacje, kiedy wydawnictwo po prostu nie otworzyło ode mnie maila/wiadomości.
Ale wracając do pytania – pierwszą książkę, która aktualnie spoczywa w PDFie na dysku, wysyłałam wszędzie, gdzie mogłam (do wydawnictw, które znałam i które były zainteresowane konkretną tematyką) i czekałam. W większości odpowiedziała mi cisza, z pozostałych dostałam odpowiedzi odmowne. Z „Niejawnymi” było podobnie, chociaż po pierwszym wydaniu książki z pomocą miejscowego przedsiębiorcy zainteresowanie wydawnictw znacznie wzrosło.
Czy mogę coś doradzić? Z pewnością. W tej branży liczy się przede wszystkim cierpliwość i samozaparcie. Trzeba się liczyć z tym, że na początku będą tylko odmowy, co niekoniecznie świadczy o tym, że tekst jest zły.

Pamiętasz może, jakie emocje towarzyszyły Ci, podczas wydawania książki?
Na początku nie mogłam uwierzyć, potem byłam wniebowzięta. Ale szybko okazało się, że ta współpraca nie była najlepszą decyzją mojego życia. Wiem, że mogłam rozegrać debiut lepiej. Ale w sumie wyszło mi to na dobre. Jak to mówią, pierwsze koty za płoty. Człowiek całe życie zmaga się z różnymi problemami.
Natomiast ciekawe uczucia towarzyszyły mi, kiedy dowiedziałam się, ile początkujący pisarz zarabia we współpracy z tradycyjnym wydawnictwem. Przyznam szczerze, że na jakiś czas odechciało mi się pisać… Na szczęście szybko mi przeszło.

Jak zareagowała Twoja rodzina oraz znajomi, gdy dowiedzieli się, że masz zamiar napisać książkę?
Przyznam szczerze, że ilekroć widzę to pytanie, to chce mi się śmiać. Otóż nie zareagowali. Pisałam zawsze. To nie wyglądało tak: „O matko, mam genialny pomysł, napiszę książkę!”. Po prostu siadłam do komputera (akurat w przypadku „Niejawnych” zaczęłam w zeszycie) i zaczęłam pracę. Nie wiem, czy na innych spada grom z jasnego nieba, nagłe olśnienie, czy coś w tym stylu. Mnie pisanie przychodzi naturalnie.

Skąd pomysł na taką fabułę?
Za pomysł muszę tak naprawdę podziękować mojemu chłopakowi. Oboje interesujemy się miejskimi legendami, niewytłumaczalnymi zjawiskami i w zasadzie wszystkim, co osnute jest mgłą tajemnicy. Dzięki niemu usłyszałam o ostrowieckich tunelach. Potem zaczęliśmy oboje szukać informacji, w ten sposób natrafiliśmy na wpis o schronach. Mój znajomy archiwista podsunął mi pomysł, że powinnam iść do archiwum Urzędu Miasta. Od tego się zaczęło.


Miałaś jakiś wpływ na wygląd okładki?
Miałam, ale ponoć w tradycyjnych wydawnictwach to tak nie wygląda. Nie potwierdzę, ani nie zaprzeczę. W przypadku „Niejawnych” okładka miała wyglądać inaczej, chociaż motywem przewodnim miały być drzwi. Maciek przygotował dla mnie ledwie wstępny projekt, który tak bardzo mi się spodobał, że został jako finalna wersja okładki.

Jakie jest Twoje miejsce na ziemi? Gdzie czujesz się najlepiej?
Moje miejsce jest tam, gdzie moje serce. A tak poważnie, chciałabym mieszkać z dala od cywilizacji. Gdzieś w górach nad jeziorem albo nad morzem obok lasu. Miasta mnie duszą. Chociaż w aktualnej sytuacji nie ukrywam, że w mieście żyje mi się wygodnie. Plany o byciu odludkiem spełnię chyba dopiero na starość.
A jeżeli chodzi o miejsce w bardziej ogólnym znaczeniu tego słowa, to oczywiście moje miejsce jest wśród osób piszących. Nie wyobrażam sobie siebie w innym zawodzie.

Jakie są Twoje marzenia? O czym marzy Agata Domagała?
W tym momencie w zasadzie wszystkie moje największe marzenia się spełniły. Znalazłam pracę, która polega na pisaniu tekstów, mam rodzinę, zwierzęta, nie brakuje mi pieniędzy, mogę się uczyć i mam czas, żeby spełniać swoje pasje. Mam spokój, nie martwię się. Czego mogłabym chcieć więcej?
Oczywiście chciałabym mieć własny dom, stado psów, chciałabym być sławnym pisarzem, który dostaje milion złotych zaliczki za jeszcze nienapisaną książkę i chciałabym, żeby moje dziecko było idealne i nie krzyczało przy każdej możliwej okazji. Ale bądźmy realistami :)

Masz może jakiś cytat, którym kierujesz się w życiu?
Znam wiele ciekawych cytatów, ale żadnego nie traktuję jako jedynej prawdy. Życie jest zbyt złożone, żeby móc je opisać w takiej formie.


A jakie są plany na przyszłość? Myślisz już o kolejnej książce? Kiedy możemy spodziewać się następnych książek spod Twojego pióra?
Tak się złożyło, że ostatnio zrobiłam sobie przerwę od pisania drugiego tomu „Niejawnych”, a zaczęłam pisać opowiadania. Napisałam „Okruchy” - świąteczne opowiadanie, które można znaleźć na portalu fantastyka.pl. Napisałam też dość pokaźne opowiadanie na nabór do nowej odsłony „Snów umarłych”. Trzymam kciuki za sukces.
Na pytanie „kiedy” nie jestem w stanie odpowiedzieć. Póki co pracuję z wydawnictwem Abyssos nad redakcją pierwszego tomu „Niejawnych”, drugi, jak wspomniałam, jest w drodze. Mam sporo pomysłów. Mogę zagwarantować, że jeszcze o mnie usłyszycie.

Czego najbardziej się boisz?
Niczego. Nikt mi w to nie wierzy, ale naprawdę się nie boję. Strach jest pozbawiony sensu we współczesnym świecie – żaden drapieżnik nie zaatakuje mnie w nocy, jeżeli nie rozpalę ogniska. Nie zabije mnie też przeziębienie. Zacznę się bać dopiero wtedy, kiedy pojawi się problem.

A czym jest dla Ciebie miłość?
Miłość jest wtedy, kiedy jesteśmy w stanie żyć z drugim człowiekiem i mimo wielu niedoskonałości nadal trzymamy się razem.

Bardzo dziękuję za rozmowę. Masz może coś jeszcze do powiedzenia czytelnikom?
Ja również dziękuję za rozmowę. A co do czytelników, powtórzę się – jeżeli chcecie pisać, piszcie. Nie słuchajcie ludzi, którzy mówią, że pisać trzeba tak, czy śmiak. Każdy ma swój styl, swój pomysł na świat przedstawiony. Nie zrażajcie się. Piszcie i czytajcie. To jedyna droga do tego, żeby podbić rynek wydawniczy. Oczywiście potrzebny jest również ogrom szczęścia. 

Jeszcze raz bardzo dziękuję Agacie! A mi nie pozostaje nic innego, jak czekać na kolejny tom "Niejawnych".


Buziaki, Oliwia ;)