58. [PRZEDPREMIEROWO] Z otchłani - Martyna Senator


Autor: Martyna Senator
Tytuł: Z otchłani
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 330
Premiera: 15 lutego 2018

Hej!
Wiem, że wczoraj ukazała się recenzja, ale mam ferie, więc postanowiłam trochę tutaj nadrobić zaległości. 

Nigdy nie mów nigdy!

W milczeniu podnoszę się z krzesła, zakładam kurtkę i ruszam w stronę drzwi. Moje nogi drżą, głowa huczy od nadmiaru chaotycznych myśli, a serce powoli pęka na pół. Adam chwyta mnie za rękę. Po raz kolejny przeprasza. Błaga o wybaczenie. Zapewnia, że mnie kocha. Napędzona gniewem biorę zamach i uderzam go pięścią w twarz. Mocno. Najmocniej, jak tylko potrafię. Jest w szoku. Nie przypuszczał, że kiedykolwiek go uderzę. 

"Wiem, że cierpisz, ale nie zapominaj, że nawet po najgorszej burzy w końcu wychodzi słońce."

Po wyznaniu Adama świat osunął się Kaśce spod nóg. Nic nie jest takie, jak sądziła. Kiedy na jej drodze staje Szymon, dziewczyna ani myśli dać szansę miłości z Tindera. Gdyby wszystko mogło być zupełnie proste, a nie kompletnie zagmatwane, życie byłoby znacznie przyjemniejsze. Ale czas dać spokój mrzonkom i zacząć żyć według nowych zasad. 

"W otchłani" to druga książka Martyny Senator, którą przeczytałam. Pierwsza to "Ósmy kolor tęczy", który Wam za jakiś czas zrecenzuje. Na mojej półce leży również "Z popiołów", ale uznałam, że najpierw zapoznam się z historią Kaśki.

"- Pamiętaj, że każde hasło można złamać.
 - A każdą tajemnicę odkryć."

Powieść tą można czytać tak jak ja, czyli bez zapoznawania się z wcześniejszą częścią. Występują tutaj bohaterowie z poprzedniego tomu, ale dla mnie były to nowe postacie, które dopiero poznałam. Nie trzeba znać "Z popiołów", żeby poznać "Z otchłani".

Kasia i Szymon to fantastyczne osoby. Martyna przedstawiła ich fenomenalnie. Od samego początku pokochałam postać żeńską, a do Szymka nie musiałam długo się przekonywać. Są to wyraziste charaktery, z którymi czuje się więź od pierwszych stron. Przyjaciele oraz rodzina bohaterów są niesamowici. Włamują się do serca i nie mają zamiaru stamtąd wyjść. 

"Nowy dzień jest jak czysta kartka papieru, która tylko czeka, aż nakreślę na niej pierwsze słowa."

Świat wykreowany w powieści Martyny Senator jest barwny i bardzo wyrazisty. Można wyobrazić sobie wszystkie sytuacje ze szczegółami bez większego wysiłku. Piękne widoki na Tatry, chwile spędzone we wspaniałych miejscach. Czytając opisy przeżywasz niesamowitą podróż po zakamarkach Polski.

Zapoznając się z tą lekturą płynie się przez słowa, które ułożyła autorka. Książkę czyta się jednym tchem. Kiedy poznaje się ostatnie słowa oczy zapełniają się łzami, ponieważ dochodzi się do wniosku, że to koniec tej wspaniałej podróży.

"- Początki zawsze są trudne.
 - To znaczy, że później będzie łatwiej?
 - Tak, ale nie dlatego, że życie stanie się prostsze, tylko dlatego, że ty będziesz silniejszy."

"W otchłani" to niesamowita książka napisana przez cudowną i przesympatyczną osobę. Miałam zaszczyt poznać Martynę i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to ciepła kobieta o wspaniałym uśmiechem. 

Ocena książki: 10/10



Buziaki, Oliwia ;)


Za możliwość poznania tej pozycji przedpremierowo bardzo Dziękuję! 

57. Żółwie aż do końca - John Green


Autor: John Green
Tytuł: Żółwie aż do końca
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 299

Cześć!
W końcu po pięciu latach John Green napisał nową powieść! 

Życie to nie tyle twoja opowieść, co opowieść o tobie.

Najbardziej oczekiwana i najbardziej osobista książka Johna Greena. Przejmująca, ale i dodająca otuchy historia nastolatki zmagającej się z chorobą psychiczną. Powieść o rodzinie, przyjaźni, miłości i pokonywaniu przeciwności losu.

Szesnastoletnia Aza Holmes nie zamierzała uczestniczyć w poszukiwaniu zaginionego miliardera Russella Picketta. Ma przecież wystarczająco dużo własnych zmartwień i lęków. Ale gdy stawką okazuje się sto tysięcy dolarów nagrody i wieloletnia przyjaźń z Daisy, Aza postanawia się zaangażować w coś poza szkołą i walką z dręczącymi myślami. Musi zdobyć się na odwagę i odświeżyć znajomość z synem miliardera Davisem, a przede wszystkim pokonać przepaść, która oddziela ją od innych ludzi. To dla niej nie tylko niezwykła przygoda, ale też największe życiowe wyzwanie. 

"Życie to nie tyle twoja opowieść, co opowieść o tobie."

Po opisie książki nie za bardzo wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Po prostu wzięłam książkę do ręki i zaczęłam czytać. Szybko wciągnęłam się w fabułę i nie mogłam się oderwać. 

Aza, Davis, wszyscy bohaterowie są wspaniale wykreowani. Każdy ma swój charakter, marzenia, myśli. Od samego początku wręcz pokochałam główne postacie. Przyjaźń, miłość, choroba, stres, dramat. Ta powieść jest przesycona wszystkim co może spotkać nas w życiu. Brak akceptacji, nagłe zniknięcia, problemy rodzinne. Książka wiele dająca. Nie jest to pozycja, która wpadnie i wypadnie. To jedna z tych powieści, o której myśli się jeszcze wiele po odłożeniu na półkę. 

"Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim."

Pamiętam dzień, w którym dowiedziałam się, że w Polsce zostanie wydana kolejna książka Greena. W prawdzie czytałam tylko trzy pozycje tego autora, a mianowicie "Gwiazd naszych wina", która moim zdaniem jest najlepszą powieścią Johna i jedną z lepszych książek, które czytałam; "Papierowe miasta", które były nieco gorsze, ale nadal niesamowite oraz "Will Grayson, Will Grayson", która okazała się totalną klapą. Żałuję, że zapoznałam się z tą pozycją, ale przynajmniej wiem, że nie wszystkie pozycje Greena są wspaniałe. 


"Życie to seria wyborów między pytaniami."

Wracając do "Żółwi aż do końca", ta książka ma ogromny poziom. Moje serce nadal jest przy "Gwiazd naszych wina", ale "Żółwiom..." niewiele brakowało. Opisy były wspaniałe, fabuła przemyślana. Genialne połączenie obyczajówki z kryminałem w tle. Troska Davisa była urocza. Aza mogła czuć się bezpiecznie. Obserwowanie gwiazd na trawie było niesamowite. Czytając te sceny miałam ochotę wyjść na dwór i wraz z bohaterami podziwiać galaktykę. 


"Łudzisz się, że jesteś malarzem, a w rzeczywistości jesteś płótnem."

Oryginalna okładka jest wspaniała. Pętle, które mają tak ogromne znaczenie. Niesamowite połączenie jasnych, ale wyrazistych kolorów. I wisienka na torcie, czyli niesamowity tytuł: "Żółwie aż do końca". Coś niesamowitego! Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z twórczością lub tą konkretną książką Johna Greena to z całego serca polecam. Nie będzie to lekka, rozrywkowa książka, ale mimo wszystko przeczyta się ją jednym tchem. 


Ocena książki: 9,5/10




Buziaki, Oliwia ;)


Za możliwość poznania tej pozycji bardzo Dziękuję! 




Fotorelacja z Blog Book Meeting III


Cześć!

27 stycznia 2018 roku odbyła się już trzecia edycja Blog Book Meeting. Jak za każdym razem, nie mogło mnie zabraknąć. 


Jak poprzednie edycje odbywały się w Sosnowcu, to ta została zorganizowana w Kawiarni Fotograficznej w Katowicach. Muszę Wam powiedzieć, że to było najlepsze miejsce z tych wszystkich, w których odbywały się poprzednie spotkania. 


Całe wydarzenie jak zwykle rozpoczynało się o godzinie 11.  Na pierwszy ogień poszła Pani Hanna Greń. Już wcześniej słyszałam o tej autorce, ale to właśnie w Katowicach miałam okazję zapoznać się z jej twórczością. Pani Hanna opowiedziała Nam jak wygląda u niej system powstawania powieści. Zdradziła kilka sekrecików oraz zachęciła do sięgnięcia po kryminały. 


Na drugie spotkanie czekałam najbardziej. Była to rozmowa z Anią Tabak. Przed spotkaniem zdążyłam przeczytać "Bursztynowego anioła" i pokochałam tę historię. Jestem ciekawa kolejnej książki "Deadline na szczęście" i ją oczywiście zdobyłam. Dowiedziałam się, kiedy powstał pomysł na "Anioła" i ile w książce jest autorki. Ania była bardzo sympatyczna. Troszkę zdenerwowana, ale tylko dlatego, że to było dopiero Jej drugie spotkanie autorskie. Podczas robienia sobie wspólnego zdjęcia i zdobywania autografu, mogłam zamienić kilka zdań z Anią i mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja porozmawiać kiedyś o kolejnych powieściach autorki.


Kolejne spotkanie było ogromną bombą. Chyba nikt się nie spodziewał, że autorka tak to wszystko zaplanuje. Beata Majewska vel Augusta Docher to fantastyczna osoba. Z okazji wydania swojej 10 książki poczęstowała wszystkich tortem. Rozmowa z nią to czysta przyjemność. Pani Beata to jeden, wielki wulkan szaleństwa. Przy tej rozmowie bawiłam się najlepiej. Autorka cały czas opowiadała o sobie, swoich powieściach, swojej przygodzie z wydawnictwami. Dowiedziałam się, kto jest pierwowzorem głównej bohaterki w "Najlepszym powodzie, by żyć". Uwierzcie mi. Nikt się tego nie spodziewał. Nie opowiem Wam tej historii, ponieważ żeby się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy trzeba być z nami. A na samo zakończenie otrzymałam egzemplarz "Baśnika", którego niedawno skończyłam czytać i za niedługo zrecenzuję.


Ostatnie spotkanie było niespodzianką. Przybył do nas PigOut. Niestety musiałam już jechać, ale na szczęście udało mi się zrobić wspólną fotkę, z której jestem mega szczęśliwa.


Kolejne BBM za mną. Następne spotkanie ma być w marcu i mam nadzieję, że również się tam pojawię. Zauważyłam że ze spotkania na spotkanie jest coraz więcej ludzi, niespodzianek oraz wspaniałej atmosfery. Myślałam, że jako osoba, która jest na każdym zgromadzeniu, wiem wszystko, że nie ma rzeczy, które mogą mnie zaskoczyć. Niestety pomyliłam się. Ze spotkania na spotkanie jest coraz więcej rzeczy, których się nie spodziewam. I za to DZIĘKUJĘ!



Buziaki, Oliwia ;)

56. Moon Journal


Tytuł: Moon Journal
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 192


Hej!
Tydzień temu ukazała się przedpremierowa recenzja powieści "Graffiti Moon", a dzisiaj przedstawię Wam księżycowy przewodnik. 

Księżyc jest jak lustro. Skoro odbija światło Słońca, ty też możesz się w nim przejrzeć.



Twój osobisty przewodnik, który pozwoli ci odnaleźć harmonię z naturą i wewnętrzną równowagę. Dzięki "Moon Journal" złapiesz swój rytm - zdrowia, miłości i kariery. 

Oślepieni blaskiem ekranów smartfonów zapomnieliśmy o naturalnym rytmie życia, który wyznaczają cykle faz Księżyca i gwiazdy. "Moon Journal" pomoże ci do niego powrócić i właściwie nastawić twój zegar biologiczny.

"Moon Journal" powie ci, który wieczór będzie najlepszy na randkę, kiedy warto porozmawiać z szefem o podwyżce i kiedy... po prostu odpuścić. Nie tylko pokaże, jak działa zegar życia regulowany przez fazy Księżyca, ale i praktycznie doradzi, jak wykorzystać jego wskazania, aby odnaleźć szczęście i wejść na drogę osobistego rozwoju.


Co znajdziesz w tej książce?

Znajdziesz w niej szczegółową charakterystykę Księżyca, Słońca i znaków zodiaku. Poznasz znaczenie Księżyca i nauczysz się odmierzać życie zgodnie z jego ruchem. W każdym miesiącu na pierwszy plan wysuwa się nowy obszar życia - odnajdziesz sugestie, jak prowadzić dziennik, oraz wskazówki, jak wykorzystać Księżyc, by osiągnąć swoje cele.

Na początku każdego rozdziału znajdziesz niewypełniony kalendarz na trzydzieści dni. Dodaj daty i zakoloruj kółka zgodnie z fazami Księżyca dla każdego znaku. Pomoże ci to śledzić kolejne cykle i osiągnąć z nimi harmonię.

Znajdziesz tu również dużo miejsca na prowadzenie zapisków i notowanie swoich przemyśleń, a także dodatkowe informacje o ziołach, kryształach i rytuałach związanych z każdą fazą Księżyca. Przeczytasz też o codziennych, cotygodniowych, comiesięcznych i corocznych rytuałach, które można zsynchronizować z cyklami Księżyca i Słońca poprzez znaki zodiaku. W trakcie trwania cyklu Księżyca, podążając za trzema wcieleniami: dziewicą, matką i starowiną, poznasz jego mitologię i symbolikę. Wyznaczysz sobie nowe cele i będziesz je rozwijać (nów i przybywanie) do osiągnięcia szczytowego rozwoju (pełnia), aż w końcu pozbędziesz się tego, co zbędne, robiąc miejsce na to, co nowe (ubywanie).


Przewodnik ten przepełniony jest ciekawostkami na temat Księżyca oraz znaków zodiaku. Miłośnicy świata i kosmosu znajdą tutaj mnóstwo zadziwiających rzeczy. Kalendarz ten może stać się naszym przewodnikiem po życiu w zgodzie z naturą. Osoba, która kocha świat i chciałaby, żeby Księżyc pozytywnie na nią wpływał zdecydowanie powinna zaopatrzyć się w jeden z egzemplarzy "Moon Journal".


Buziaki, Oliwia ;)


Za możliwość poznania tej pozycji bardzo Dziękuję! 


55. [PRZEDPREMIEROWO] Graffiti Moon - Cath Crowley


Autor: Cath Crowley 
Tytuł: Graffiti Moon
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 294
Premiera: 24 stycznia 2018


Część!
Dzisiaj zapoznam Was z bardzo dobrą książką, którą będziecie mogli poznać już niebawem. 😉

Słyszałem wszystko, więc nie słyszałem nic.

Wielokrotnie nagradzana (6 prestiżowych nagród!), entuzjastycznie przyjęta przez czytelników (ponad 16 000 opinii na goodreads.com!) powieść o szaleństwach młodości.
Lucy jest zakochana w tajemniczym malarzu graffiti. Ed myślał, że zakochał się w Lucy, dopóki ta nie złamała mu nosa. Dylan kocha Daisy, ale obrzucanie jej jajami prawdopodobnie nie było najlepszym sposobem, by to okazać. Jazz i Leo powoli zbliżają się do siebie. Intensywne i pełne radości 24 godziny z życia czworga nastolatków u progu dorosłości, odkrywania, kim są i kim chcą być.


Kiedy pierwszy raz przeczytałam ten opis, byłam kompletnie zdezorientowana. Nie wiedziałam tak naprawdę o czym może być książka. Dlatego zaczęłam ją czytać z lekkim dystansem. Z początku byłam troszkę zagubiona. Nie odróżniałam bohaterów, gubiłam się w słowach. Na szczęście szybko się  to zmieniło i okazało się, że książka jest wspaniała. 



Powieść opowiada nie tylko o młodzieńczej miłości, ale również o problemach, z którymi boryka się każdy. Ed porzucił szkołę, a jego matka nie ma pieniędzy na utrzymanie. Chłopak postanawia znaleźć pracę i ku jego uciesze przyjmuje go Bert do sklepu z farbami. 



Lucy jest zakochana w osobie, której nawet nie zna, mimo tego marzy o związku z Shadowem, niesamowitym grafficiarzem. Jedyne co wie o artyście to to, że maluje on wspaniałe graffiti w całym mieście i koleguje się z Poetą. W dniu ukończenia dwunastej klasy, Lucy wraz z przyjaciółkami postanawiają się trochę zabawić. Spotykają trójkę chłopców. Okazuje się, że są to Ed, Leo i Dylan. Jest to niesamowity zbieg okoliczności, ponieważ Dylan to były chłopak Daisy, Leo podoba się Jazz, a Ed to młodzieniec, któremu Lucy złamała nos na pierwszej randce. 



Po wielu sprzeciwach dziewczyny zgodziły się spędzić jakiś czas z mężczyznami. Przez przypadek okazuje się, że chłopcy znają Shadowa i Poetę. Główna bohaterka słysząc to, nie może w to uwierzyć. I tak rozpoczyna się przygoda Eda i Lucy. Wyruszają szlakiem grafficiarza. Dziewczyna ma nadzieję, że pozna artystę, ale jeszcze nie wie, że ta noc może zmienić jej całe życie i światopogląd. 



Świat wykreowany w "Graffiti Moon" jest niesamowity. Cała akcja toczy się przez jedną noc, a książka nie ma dużo stron, mimo tego zawiera w sobie niesamowite mądrości. Znajdziemy tutaj sytuacje, które spotykają także nas. Dzięki tej powieści możemy zobaczyć jak bohaterowie borykają się ze swoimi problemami. 



Postacie są wspaniale wykreowane. Ed to przystojny, utalentowany młodzieniec, a Lucy to ambitna, czasami naiwna marzycielka, która uświadomi sobie, że nie do końca wszystko wygląda tak, jak w jej wyobrażeniach. 

"Graffiti Moon" to pierwsza książka Cath Crowley wydana w Polce, ale wiem, że nie ostatnia. Kolejna ma pojawić się jesienią i jestem pewna, że jak tylko będę miała okazję się z nią zapoznać to to zrobię. 

Ocena książki: 8,5/10




Buziaki, Oliwia ;)


Za możliwość poznania tej pozycji przedpremierowo bardzo Dziękuję! 







54. Zakochaj się, Julio - Natalia Sońska


Autor: Natalia Sońska
Tytuł: Zakochaj się, Julio
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 301


Hej!
Rok temu zapoznałam Was z powieścią "Obudź się, Kopciuszku", więc dzisiaj nadszedł czas na książkę pt."Zakochaj się, Julio".

Miłość jak z bajki - to się zdarza!

Zimowa sceneria
 polskich gór
 i wzruszająca opowieść
 o miłości jak z bajki.

Julia jest nauczycielką w jednym z krakowskich liceów. Młoda i ambitna, cieszy się wśród uczniów szacunkiem oraz sympatią. Dziewczyna ma złote serce, a dla swoich wychowanków jest w stanie zrobić wszystko, nawet narazić własną reputację!
Jakub realizuje się życiowo i zawodowo - jego firma deweloperska prężnie się rozwija, a narzeczona - Dagmara - wydaje się wymarzoną partnerką. Mimo to Jakub odczuwa pewien niedosyt i pustkę. Przypadkowe spotkanie z Julią na jednym z górskich szlaków wywoła lawinę zdarzeń. 
Czyżby Jakub odnalazł prawdziwą księżniczkę?
Czy drogi tych dwojga zejdą się na zawsze?

Morał z tej opowieści może płynąć tylko jeden
- szlachetne i dobre serce zawsze zwycięży
fałsz i dwulicowość innych...

Tak samo jak rok temu postanowiłam, że książkę "Zakochaj się, Julio" przeczytam w okolicach świąt. Odkąd tylko dostałam tę pozycję miałam ochotę rzucić wszystko co robię i zacząć zagłębiać się w świat, który wykreowała Natalia. 

Kiedy byłam na targach w Krakowie, spotkałam się z autorką i chwilkę porozmawiałam. Dowiedziałam się wtedy, że wyszła nowa książka połączona z "Obudź się, Kopciuszku". Jak tylko to usłyszałam, chciałam mieć tę lekturę. Niestety nie miałam już pieniędzy, więc postanowiłam, że zamówię ją sobie przez Internet. Okazało się, że kilka dni później otrzymałam niespodziewaną paczkę. To był prezent świąteczny od Wydawnictwa Czwarta Strona. Była tam między innymi książka "Zakochaj się, Julio".

Nadeszły święta i razem z nimi czas, aby zapoznać się z najnowszą pozycją Natalii. Poznałam już pióro tej autorki, więc byłam pewna, że powieść będzie niesamowita. I nie pomyliłam się. Od samego początku przygoda Julii mnie wciągnęła. Był tylko jeden problem. Książkę czytało się tak szybko, że jak doszłam już do ostatniej strony żałowałam, że nie ma nic dalej. Mam nadzieję, że przyszłe święta również spędzę z książką Natalii. 

Wracając już do "Zakochaj się, Julio". Akcja książki toczyła się w Krakowie oraz w Zakopanem. Znowu mogłam podziwiać piękne widoki Tatr oraz spacerować krakowskimi ulicami. Miałam okazję poznać nowych, wspaniałych bohaterów oraz przypomnieć sobie już tych poznanych wcześniej. Mogłam powrócić do wspaniałej Pani Anieli, przeuroczej Alicji oraz walecznego Michała. Poznałam również tytułową bohaterkę, Julię oraz wspaniałego Jakuba i mnóstwo innych postaci.

Czytanie tej książki podczas świąt było niesamowite. Wtedy za oknem był jeszcze śnieg, a ja pod kocem i z ciepłą herbatą w ręce pochłaniałam kolejne rozdziały. Bywały momenty, że nie chciałam zejść na dół czegoś zjeść, ponieważ bardzo chciałam poznać dalsze losy bohaterów.

Moje serce skradła matka oraz siostra głównego bohatera. Były ona wspaniale wykreowana. Nadopiekuńcza rodzicielka, która czasami za bardzo chciała planować życie swojej córki oraz dziewczynka, która robiła na złość na wszystkie możliwe sposoby. Jak patrzę na tę historię to uświadamiam sobie, że w tej książce nie znajdę ani jednej płaskiej, niewymiarowej, źle wykreowanej postaci. Wszyscy bohaterowie mają swoje życie i przede wszystkim wnętrze. 

Mam nadzieję, że sięgniecie po książki Natalii Sońskiej, ponieważ moim zdaniem naprawdę warto. Jest to moja druga pozycja, którą poznałam. Na szczęście na mojej półce stoi jeszcze jedna lektura tej autorki, którą mam zamiar przeczytać. Wydaje mi się, że do kolejnych świąt i targów książki, przybędzie do mnie jeszcze nie jedna pozycja z pod pióra tej wspaniałej osoby. 

Ocena książki: 10/10



Buziaki, Oliwia ;)

Podsumowanie Roku 2017


Cześć!
Nowy rok już tuż, tuż! Postanowiłam, że jeszcze zanim powitamy NOWY ROK 2018 zrobię małe podsumowanie.

Ten rok minął błyskawicznie! Sama nie wiem, kiedy te 365 dni minęło. Na szczęście wiele z tego roku zapamiętam. 

Tak krótko w liczbach od początku bloga:
- 91 postów
- 53 recenzje
- 128 komentarzy
- ponad 10 500 wyświetleń

W tym roku mój blog obchodził 1 urodziny, pojawiły się fotorelacje z moich drugich Targów Książki, spotkałam niesamowitych ludzi!





Spełniło się moje marzenie i spotkałam autora mojego życia, czyli NICHOLASA SPARKSA!

Poznałam wspaniałe autorki, z którymi rozpoczęłam współprace! (mam nadzieję, że już niebawem ukażą się recenzje książek)



Dzięki Wydawnictwu ZNAK miałam zaszczyt zapoznać się przedpremierowo ze wspaniałą książką "Jest życie po końcu świata". Nawiązałam wiele wspaniałych współprac oraz po raz pierwszy zostałam patronatem książki. O tym jeszcze Wam wiele nie zdradzę, ale mam nadzieję, że już niebawem się o wszystkim dowiecie. 

Do zobaczenia za rok!


Buziaki, Oliwia ;)





53. Pan Przypadek i kobietony - Jacek Getner


Autor: Jacek Getner
Tytuł: Pan Przypadek i kobietony
Wydawnictwo: Zakładka
Liczba stron: 235


Hej!
W zeszłym tygodniu nie ukazał się żaden post w sobotę, ponieważ przez trzy dni ukazały się Fotorelacje z targów. Jeśli ktoś jeszcze nie widział tych relacji to zapraszam!

Ludzie są banalnie przewidywalni!

"Pan Przypadek i kobietony" to szósty tom przygód rodzimego detektywa i geniusza. Tytułowy bohater, Jacek Przypadek, trochę romantyk, bardziej cynik, ponownie musi się zmierzyć z niecodziennymi zagadkami, które tym razem dotyczą kobiet sukcesu. W pierwszym śledztwie, o kryptonimie Kobiety, które nienawidzą kobiet, Jacek stara się wytropić mordercę ikony polskiego feminizmu Indży Wasowicz, znalezionej z pilnikiem do paznokci wbitym w szyję. W drugiej sprawie, Śmierć nadejdzie w urodziny, detektyw próbuje zapobiec zabójstwu Kaliny Bilskiej, jednej z najbogatszych Polek, którą ktoś chce zgładzić w trakcie jej urodzinowego przyjęcia. W ostatniej historii Szybka i wściekła Przypadek pomaga znanej mistrzyni sportów motorowych Matyldzie Dumie odnaleźć brata, który zniknął nagle po jej wypadku na torze.

Przy rozwiązywaniu tych spraw Jacek jak zwykle będzie wspierany przez swoją niezawodną sąsiadkę, panią Irminę Bamber, a także będzie musiał znosić dociekliwość Marzeny Kolskiej, swojej byłej udawanej narzeczonej, która uważa, że dzieje się z nim coś niedobrego.

"Pan Przypadek i kobietony" to moja pierwsza pozycja Pana Jacka Getnera, którą miałam okazję poznać. Jest to 6 tom, ale mimo tego nie pogubiłam się. Plusem książek tego autora jest to, że można czytać je w dowolnej kolejności.

Każda książka składa się z trzech opowiadań. Każde dotyczy innej sprawy, dlatego można czytać na przykład 4 tom i opowiadanie 2. Jest to niesamowite. Po lekturze powiedziałam sobie, że muszę się zapoznać z wszystkimi tomami. Mam już pierwszy, więc nie jest źle.

Główny bohater, czyli Jacek Przypadek jest niesamowity. Zabawny, mądry, czasami ironiczny. Po prostu nie da się go nie lubić. Wspaniale wykreowany. Z resztą wszyscy bohaterowie są barwni. Każdy ma swoją historię. Czasami poznajemy ją w jednym opowiadaniu, a czasami przez całą książkę. Jest to cudowne.

Ta skromna okładka kryje w sobie coś wspaniałego. Z początku książkę czytało mi się bardzo długo. Jedną stronę potrafiłam czytać przez kilka minut. Byłam rozkojarzona i musiałam powracać do poprzednich zdań bo nie miałam pojęcia o czym były. Nie wiem czemu tak było. Przez pogodę, gorszy dzień? Na szczęście szybko to minęło i mogłam zagłębić się w niesamowitą przygodę.

Moim ulubionym opowiadaniem jest zdecydowanie "Śmieć nadejdzie w urodziny". Rzeczy, które tam poznałam, akcja, podejrzenia, zakończenie. To był prawdziwy rollercoaster. Wydawało mi się, że już mam pewne podejrzenia co do mordercy, a tu nagle niespodzianka i okazuje się, że jest osoba, która ma jeszcze więcej wspólnego z morderstwem. Niesamowite! I jeszcze to zakończenie! To działo się zdecydowanie za szybko, ponieważ żadne moje podejrzenia się nie sprawdziły.

Ta książka uświadomiła mnie, że Pan Jacek Getner jest nieprzewidywalny. Nie można się spodziewać co wymyśli. Może Ci się wydawać, że coś podejrzewasz, ale tak naprawdę jesteś tylko wciągnięty w grę, którą prowadzi autor.

Zdecydowanie zapoznam się z wszystkimi książkami o Jacku Przypadku. Nie mogę się doczekać, kiedy dowiem się więcej o bohaterach. Jak myślę o tej pozycji do głowy przychodzi mi słowo serial. Każdy odcinek jest o czymś innym, ale z tymi samymi postaciami, których życie toczy się dalej. Dokładnie jak w tym przypadku. Każde opowiadanie jest o czymś innym, ale odpowiednia kolejność tworzy niesamowitą całość. Dlatego, jeśli macie taką możliwość zachęcam do czytania o Jacku w kolejności chronologicznej, ponieważ wtedy zobaczycie niesamowitą całość. Oczywiście można czytać w dowolnej kolejności, ale wtedy można zagubić wspaniały smaczek, czyli życie prywatne bohaterów.

"Śmierć jest tak naprawdę gościem, którego się nigdy nie spodziewamy."

Ocena książki: 7,5/10


 Buziaki, Oliwia ;)


Za możliwość poznania tej pozycji bardzo Dziękuję autorowi!

Jacek Getner

Fotorelacja z 21. Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie cz.3

Hej!
Nadszedł czas na ostatni już dzień targów. 
Niedzielę spędziłam w towarzystwie osób znanych z telewizji. 

Na początku poszłam do Odety Moro i zdobyłam autograf i zdjęcie. Byłam jedną z pierwszych osób, więc nie zajęło mi to dużo czasu. 

Następnie ja poszłam do Magdaleny Różczki, którą uwielbiam, a Ania stanęła w kolejce do Katarzyny Puzyńskiej. Spotkanie z Panią Magdą było niesamowite. Aktorka okazała się bardzo skromna i sympatyczna. Tego spotkanie długo nie zapomnę. 


Po spotkaniach z tymi wspaniałymi kobietami poszłyśmy do Szymona Hołowni. 


Planowałyśmy, że te wszystkie spotkania zajmą nam więcej czasu, a tu taka niespodzianka, że już o 11:30 stałyśmy koło Tatiany Mindewicz-Puacz. Ani bardzo zależało na spotkaniu z Panią Tatianą, więc z przyjemnością zamieniłyśmy kilka zdań. 


Było przed 12, a Ania i ja postanowiłyśmy już ustawić się w kolejce do Martyny Wojciechowskiej. Tutaj muszę wspomnieć, że spotkanie zaczynało się o 14. 😉 Przez ten czas poznałyśmy wspaniałe osoby, a ja przeżywałam chwile grozy. O 13:20 rozpoczynało się spotkanie z Niną Reichter i bardzo mi na nim zależało. Przyszłam przed czasem i przede mną było dosłownie 5 osób. Szczęśliwa, że uda mi się szybko zdobyć podpis od Niny i wrócić do kolejki, przeżyłam szok. Do Niny dostałam się chwilę przed 14. Okazało się, że autorka uwielbia rozmawiać z czytelnikami. Bardzo to docenia, ale niestety strach związany z kolejnym spotkaniem wywołał we mnie panikę. Kiedy podeszłam już do autorki, Nina zaczęła się ze mnie śmiać. Jestem bardzo wdzięczna, że ta wspaniała kobieta ma takie podejście do czytelników, ponieważ podejrzewam, że większość autorów już dawno wygoniłaby mnie z kolejki. Na szczęście Nina jest wspaniała i z uśmiechem mnie przyjęła. Mam nadzieję, że za rok spotkanie będzie dużo lepsze i nie będę się nigdzie spieszyć. 


Po wspaniałym spotkaniu z Niną, ruszyłam biegiem do kolejki. Na szczęście zdążyłam i chwilę potem wchodziłam do sali, w której była Martyna Wojciechowska. To spotkanie było chyba najlepsze. Dostałam autografy i zrobiłam sobie zdjęcie. Najcudowniejsze było to, że Martyna powiedziała, że mnie pamięta. Kiedy to usłyszałam, zaniemówiłam. Była to najlepsza chwila w moim życiu. 


I tak zakończyły się moje tegoroczne targi. 
Mam nadzieję, że za rok również wyruszę z Anią na podbój EXPO.


Buziaki, Oliwia ;)